...jestem nadwrażliwy i ze strachu przed uczuciami tłumię w sobie uczucia...
Jestem po to, żeby przypominać wam o tym, że ten świat jest nie tyle szatańsko zły czy szatańsko straszliwy, tylko raczej szatańsko niewygodny, szatańsko, straszliwie niedopasowany do nas, że jesteśmy nie z tego świata i potrzebujemy czegoś innego.
...a pieniądz, pamiętajmy, jest środkiem wymiany rzeczy pomiędzy ludźmi, więc czymś bardzo podobnym do słowa, które jest środkiem wymiany myśli pomiędzy ludźmi.
...a oni mają wory pod oczami, i to zielonkawe, jak gdyby kisili tam łzy tak długo, aż zalęgły się w nich glony.
Będziemy gwałceni i wykorzystywani przez trupy, które będą nas przyciągać pięknem, aby wyssać nasze dobro.
A ludzie dobrzy będą szarzy i nudni albo, co gorsza, będą fanatycznymi wrogami wszystkiego, co piękne, będą palić obrazy na stosach i zakrywać kobiece twarze czadorami.
...bo teraz się straszne kolejki porobiły przez tych pierdolonych gawędziarzy...
Człowiek nie da się odkształcić. Uczucia nie mają kształtów, to nie formy. Uczucia istnieją w czasie. Człowiek nie jest formą, nie jest ciałem. Jest ciągiem.
- Oj, tak - powiedziałem, bo przypomniały mi się wszystkie moje ciągi, alkoholowe i heroinowe.
Nasze życie nie wije się naturalnie i kręto, tylko maszeruje sztywną wymuszoną marszrutą.
Bo my, aby czegokolwiek dokonać, nie angażuejmy tego, co naturalne i swobodne, nie angażujemy inwencji i wyobraźni, radości służenia i wymiany. My angażujemy nasz strach i przymus. Zmuszamy się do życia, zamiast po prostu żyć.
...utrwalone w słowach uczucia stają się trwalsze.
Bo tak naprawdę meżczyzną powinno się być przede wszystkim w łóżku. I kobietą też. Poza łóżkiem spróbujmy być ludźmi.
Po Schikanederze i po Beethovenie sztuka próbuje zdumiewać - i jakoś nikt się nie zdumiewa.
Bo tylko wielka, nadludzka, Boża miłość może sprawić, że człowiek przełamie barierę egoizmu i odrazy do cudzego ciała, zainteresuje się drugą osobą, nawet w jej najgorszym, fizycznym aspekcie.
...w ogóle nie używaj słów "umrzeć", "żyć" i tak dalej. To bardzo denerwujące, bo nie wiesz, o czym mówisz.
"Kocham cię" - mówiłem jak najczęściej, mimo że w odpowiedzi zwykle syczała, bo na krzyk nie miała siły: - I co mnie to, kurwa, obchodzi, i tak zdechnę, a ty będziesz żył!
- A jeśli nawet i tak mnie kochasz, to jeszcze większa szkoda, jeszcze większy żal zdychać, rozumiesz, chuju?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz