środa, 23 września 2009

Marnix Gijsen, Księga Joachima z Babilonu

Przez trzydzieści lat byłem małżonkiem cnoty. Proszę uwierzyć,że to żadna przyjemność.

Aby jakiś dramat osiągnął swoją pełną wymowę, muszą wszyscy, którzy w nim jakąś rolę grali, zniknąć z oczu współczesnych.

...przewaga jednego sposobu myślenia i postępowania nad drugim jest właściwie w przeważającej części sprawą raczej klimatu, strony nieba niż zasadniczych rozważań...

Oczywiste bowiem jest, że ci, którzy się nie wyodrębniają potrzebują mądrego przewdonika.

Z doświadczenia wiedziałem, że tylko pieniądz jest w stanie rozbroić moralistów.

Żądałem, żeby Boga, Pana naszego, chwalono wesołymi pieśniami, a nie skargami z powodu zdarzeń czy spraw, którym sami jesteśmy winni, nie histerycznymi, hipnotycznie usypiającymi śpiewami, które świadczą tylko o ubogiej w pomysły wyobraźni kompozytora, bo zbudowane są na prymitywnie wymędrkowanym powtarzaniu motywów.

Wśród wielu ludów miałem możność poznać młodych, tryskających zdrowiem mężczyzn, którzy ryzykowali życie za ziarnko soczewicy i również tracili je z powodu błahostek. Zacząłem więc wątpić, czy śmierć rzeczywiście jest czymś złym i czy w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie.

Jeśli idzie o miłość, poznałem tylko przelotną zmysłowość, owo nagłe następstwo jakby pijackiego ciążenia ku drugiej osobie i potem odrazę pełną poniżenia i goryczy. Kobietę więc znałem jako towarzyszkę gry, a nie jako towarzyszkę wspólnej drogi życia.

Mam żonę i dziecko - powiedział Oraks. - Co może więcej mieć mężczyzna w tym życiu? I o kogo ma się troszczyć?

Wy, panie, jesteście bogaci - odpowiedział. - Bogaci ludzie robią, co im się podoba. Biedni muszą się nawzajem popierać.

...bogaci to przecież też ludzie biedni, ale tacy, którzy mają pieniądze.

Jesteście chorzy z miłości. A chory zawsze jest ciężarem dla swego otoczenia.

Sławiono mnie i goszczono. Ale wciąż dopadało mnie uczucie, że nie jestem niczym więcej jak jedną z owych tresowanych małp, które pokazują wędrowni kuglarze na rynkach za pieniądze. Zdawałem sobie sprawę, że skoro ludzie poznają już moje sztuczki, odwrócą się ode mnie.

Wobec faktu, że jesteśmy przypisani do określonego czasu i w ustalonym z góry momencie musimy go opuścić, wyjść z niego, wydałem się sobie głupim. Czy istniał już świat przed moim pojawieniem się na nim? Czy znikanie razem ze mną?

Lecz rankiem wstydziłem się - nie mojego pijaństwa, lecz tego, że poniżyłem historię mego życia do knajpianej plotki.

Jest tylko jedno czego mężczyzna powinien się w życiu uczyć - to odwaga.

O przeznaczeniu człowieka, o wierze i wyobrażeniach Boga mówili ci dwaj rzadko. Uznałem to za rozsądne.

Jestem tylko człowiekiem. Jest zarówno wielkim zaszczytem, jak i nieszczęściem być nim. Nie wiem nic, rozglądam się tylko po świecie i nie dojdę z nim do ładu. Myślę na tym jechać aż do końca dni swoich. Że się rodzimy i umieramy - to pewne. To, co się dzieje między tymi dwoma wydarzeniami, nie wydaje mi się nazbyt ważne. Lecz nie życzę sobie nikomu przewodzić, albowiem nie wiem, dokąd ta droga prowadzi. I nie chcę również nikogo zwodzić z jego własnej ścieżki, która mu się wydaje pewna i dobrze przetarta.

Największym czynem zdaje mi się nie być ciężarem dla kogoś drugiego.

Kroczymy przez życie, jakbyśmy nie zauważali nic ze spustoszeń i tragedii, dziejących się wokół nas. Kto bierze te rzeczy zbyt poważnie, ginie.

Jak wszystkie kobiety skwitowała moje wywody paroma nic nie znaczącymi słowami.

Lamenty wydawały mi się nie na miejscu, zbyteczne, ponieważ są wyłącznie sprawą lamentującego i Boga też trudno nimi zadowolić.

Zresztą dobry prawniczy tekst jest tysiąc razy piękniejszy od przeciętnego wiersza, a przede wszystkim od wyniosłej, poplątanej gadaniny wielu naszych dawnych bardów.

Dla każdego śmierć jest jego wyłączną własnością.

Idź stąd precz! Śmierć nie jest widowiskiem!

Gdyby wszyscy ludzie, którzy pożądliwym wzrokiem patrzą na piękno, musieli umierać, ziemia wkrótce by się wyludniła.

Jesteśmy ułomni i chwiejni. To, co nam się zdaje bliskie doskonałości, porusza nasze najbardziej skryte, nasze najciemniejsze uczucia. Przez całe swe życie starałem się o to, by pogodzić się wewnętrznie ze zjawiskiem dokskonałości. Nie ma na to innego sposobu, jak nauczyć się tolerować to, co niedoskonałe, a nawet odnajdywać w nim wartości i uznawać je.

Lecz na każdego z nas przychodzi kiedyś chwila, w której człowiek musi się zdradzić. Na przykład patrzysz teraz z pogardą na Akkada, który pijany leży tam w kącie. Ja nie pogardzam nim. On w jednej jedynej chwili, z powodu jednego jedynego zdania, które wypowiedział, stał się na zawsze moim przyjacielem.

Kiedy ci radzę: <Żyj!>, to rozumiem przez to: idź przez wszystkie wyżyny i głębie, nie odrzucaj niczego, lecz bierz niewiele! Szukaj Boga w sobie samym, Joachimie, lecz nie rób z samego siebie Boga! Wystarczy tylko, że zaboli cię ząb i już jesteś małą, śmieszną kreaturą.

Z pozoru stanowiliśmy przykład nie zakłóconego rodzinnego szczęścia. To szczęście zdawało się nas przytłaczać.

...buntowałem się przeciwko temu ogólnemu rozkładowi natury, z którego po zimie znowu ma się zrodzić nowe oszustwo.

Podczas jednego z takich jesiennych dni siedziałem przy ogniu z Zuzanną. Jak zwykle ja milczałem, a ona opowiadała o tysiącu nieistotnych spraw.

To prawdziwa sztuka sprawić, by żona była wierna. Lecz pocieszcie się, pośród tysiąca mężczyzn znajdzie się może jeden, co tego dokona. Zostaliście, panie, oszukani, zapomnijcie o tym! Ale czyż kobiety nie są bardziej przydatne przez to, że są właśnie takie, jakie są? Nie powinno się przeceniać zanadto cnoty wierności.

Jeśli już dostanie się nam w ręce owa broń zwana życiem, musimy jej do czegoś użyć. Czy aby zabijać sąsiadów? Czy też, by wycinać zielsko we własnym ogrodzie? Oto jest pytanie.

Właściwie tak na dłuższą metę musi to być przykre mieć żonę, której jest całkiem obca pokusa małżeńśkiej zdrady, która nie przedkładała wciąż i od nowa swego męża ponad innych mężczyzn, lecz wybrała go raz na zawsze, i to w tak ostateczny sposób.

- Cóż znaczy piękno bez cnoty?
- A czymże jest cnota bez piękna?


Szukajcie najbardziej drogocennego ziela, które rośnie na tej ziemi, a zwie się: odwaga. Gdzie tylko ją znajdziecie, zbierajcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz