W Gazecie wyborczej (27 marca 2009) zamieszczono niedługi wywiad z Jose Saramago - portugalskim pisarzem, autorem książki "Miasto ślepców", na podstawie której w 2008 roku powstał film o tym samym tytule, noblistą w dziedzinie literatury z 1998 roku. Oto kilka, moim zdaniem, interesujących pytań i odpowiedzi:
Nazywa pan siebie komunistą hormonalnym. Co to znaczy?
- To znaczy, że instynktownie sprzeciwiam się chaosowi, że podobałaby mi się inna forma relacji między krajami, ludźmi, władzą i obywatelami niż ta, którą mamy. Wiek XX zaoferował nam różne recepty na ulepszenie świata, ale żadna z nich nie została zrealizowana w najmnijeszym nawet stopniu. Nie szukam usprawiedliwień dla tego, co zrobiły komunistyczne reżimy. Ale Kościół zrobił równie dużo złego: płonące stosy, ideologiczna nietolerancja itd. Jestem komunistą, bo nie znalazłem lepszych idei, w które chciałbym wierzyć. Jestem komunistą hormonalnym, bo moje hormony podpowiadają mi, że trzeba oddzielić wyznawane idee od tego, co się robi.
Pana książki są coraz bliższe rzeczywistości, coraz mniej w nich metafor, coraz więcej czystego humoru.
- Tak, był czas, kiedy lubiłem opisywać pomniki, teraz opisuję kamienie. Z panią też dziś inaczej rozmawiam - mniej metafor, więcej konkretów. Tak, pewnie się zmieniłem. Ale nie nazwałbym tego rewolucją. Nadal codziennie piszę. Z tej codziennej pracy biorą się moje książki - nie z podszeptów muz, nie z imporwizacji. Dziś myślę, że humor jest najlepszym sposobem opisywania rzeczywistości. Ale to tylko środek. Powieść jest dla mnie czymś więcej niż gatunkiem literackim, czymś więcej niż opowiadaniem historii, chodzi o zmieszczenie w jednej formie filozofii, poezji, nauki, polityki.
Pracę nad pana ostatnią powieścią przerwała ciężka choroba. Przeżył pan i wrócił do biurka. Miało to wpływ na książkę?
- Nie, jedną z moich zasad jest nie mieszać własnego życia z literaturą, nie wykorzystywać go do opowiadania historyjek, anegdot. Pisanie z konkretnym doświadczeniem nie znaczy, że trzeba opowiadać o prawdziwych wydarzeniach. Wolę tworzyć przypowieści, często oparte na kompletnie nierealnych pomysłach, jak to, że nagle w pewnym mieście ludzie ślepną albo że nagle przestajemy umierać.
Link do całego artykułu na gazeta.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz