sobota, 10 kwietnia 2010

Irvine Welsch, Trainspotting

Zachowuję pisownię oryginalną z polskiego tłumaczenia.

Ja też uważałem, że każda pizda powyżej dwudziestki jest nic nie warta, póki sam nie skończyłem dwudziestu lat. Ale im wiency sie rozglondam, tym czenści przyznaje racje sobie z tamtych lat. Po dwudziestce nie zdarza sie już nic, co nie jest obrzydliwym kompromisem albo cichom rozpaczom... i tak do końca, do śmierci.

Mężczyźni pili z cichą determinacją, jakby należało to do ich obowiązków.

Leżeliśmy tam po to, żeby przyglądać się laskom biegającym po bieżni w gaciach i koszulkach, co przydawało się do walenia konia.

Zapełniamy nasze życie gównem, takimi sprawami jak kariera albo małżeństwo, po to, żeby wmówić sobie, że to wszystko nie jest całkiem bezcelowe.

Mój problem polega na tym, że kiedy wyczuwam możliwość albo zdaje sobie sprawe z konieczności zdobycia czegoś, na czym bardzo mi zależy, na przykład dziewczyny, mieszkania, pracy, wykształcenia, dziadków itepe, wszystko wydaje mi sie takie nudne i jałowe, że przestaje to cenić.

Ksionżki som dla pedałów, co przechwalajom sie tym, ile przeczytali.

Mówie mu o miłości, a Czynsz mówi, że miłość nie istnieje, że jest jak religia i że, jak mówiom, państwo chce, żebyś wierzył w te gówna, bo może cie kontrolować, pojebać ci we łbie...

Nienawidziłem siebie i świata, bo nie byłem w stanie zaakceptować własnych i niesionych przez życie ograniczeń.

(...) nie uznaje gratyfikacji społecznej, powodzenie (i porażka) są dla mnie doświadczeniami o charakterze przelotnym, które nie znajdują oparcia w podtrzymywanym przez społeczeństwo, i przez to trwałym udziale w dobrobycie, władzy, statusie, itp. (...) Tak więc (...) nie ma sensu wmawiać mi, że wypadłem dobrze na egzaminach albo znalazłem sobie dobrą prace czy poderwałem fajną laskę; takie pochwały nic dla mnie nie znaczą.
Rzecz jasna potrafie cieszyć sie każdą z tych rzeczy z osobna i we właściwym dla niej czasie, ale ich wartość umyka mi, bo nie uznaje społeczeństwa, które je ceni.


- Pieścisz sie ze sobom, biorąc... robisz to tylko dlatego, żęby wszyscy myśleli, jaki jesteś głęboki i skomplikowany. To żałosne i kurewsko nudne...

Społeczeństwo wymyśla przewrotny ersatz logiki, żeby wchłononć i zmienić ludzi, których zachowanie odbiega od normy. Przypuśćmy, że znam wszystkie za i przeciw, że wiem, że bede żył krótko, że jestem zdrowy na umyśle itepe, itepe, a mimo to chce brać dalej. Nie pozwolom mi.(...) Według nich to niemożliwe, żeby ktoś chciał ot tak, po prostu odrzucić wszystko, co majom do zaoferowania. Wybierz nas. Wybierz życie. Wybierz spłacanie hipoteki; wybierz pralki; wybierz samochody; wybierz siedzenie w fotelu przed rozmienkczajoncymi umysł i ducha teleturniejami; wybierz wpychanie do ryja śmeici w barach. Wybierz gnicie, lanie i sranie po sobie w domu, jebany wstyd dla samolubnych popierdoleńców, którychś spłodził. Wybierz życie.

Najlepszy sposób na wzbudzenie sympatii (...) polega na posłużeniu sie banałami. Ludzie uwielbiajom je w takich okolicznościach, bo jedynie wtedy banały stajom sie rzeczywiste i nabierajom znaczenia.

Sharon tkwi po uszy w tym gównie, które wbija sie do głów wszystkim laskom: znajdź se faceta, zrób z nim bachora, bendziesz miała dom.

Wydawało mi sie, że narkotyki som złe, ale to, co niektóre pizdy robiom ze swoim życiem bez nich, za to z pomocom miłości, przechodzi wszelkie pojencie. Lepi o tym nie mysleć.

Mark umie być uczuciowy, ale raczej nie potrzebuje bliskości innych ludzi.

- I coś ci jeszcze powiem, Czynsz, wtedy w siedemdziesiontym siódmym mieliśmy dobry pomys. Pamientasz to plucie? Trzeba było utopić cały jebany świat w ślinie!
- Szkoda, że w ustach nam zaschło (...).


Jednak przez lata odchodzili od siebie, coraz mniej ich łączyło. Ich antagonizmy, które kiedyś stanowiły żart, wygłup dla potrzeb innych, zrytualizowane stały się z czasem przyziemną rzeczywistością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz