sobota, 28 marca 2009

Fernando Meirelles, Blindness (2008)


„Miasto ślepców” to film nakręcony na podstawie powieści o tym samym tytule portugalskiego pisarza, noblisty z 1998 roku, José Saramago. Reżyserii podjął się Brazylijczyk Fernando Meirelles, który w swoim dorobku ma takie znakomite produkcje jak Miasto Boga (Cidade de Deus), czy Wierny ogrodnik (The constant gardener). Jego najnowsze dzieło, to studim natury człowieka, odartej z kulturowo wytworzonych kurtyn.
Ludzie zaczynają chorować na dziwną, nie spotykaną dotąd chorobę. Tracą wzrok, ale zamiast czerni, widzą biel. Kilka przypadków zachorowań zmienia się w kilkadziesiąt. By uniknąć epidemii władze decydują się odizolować zarażonych do zamkniętego i strzeżonego przez wojsko miejsca. Dostaje się tam widząca kobieta, żona bohatera, który oślepł. Na ile może, na tyle pomaga ludziom, ciągle przybywającym do ośrodka. Nie zdradza jednak nikomu, że jest zdrowa.
I tutaj zaczyna się właściwa akcja. Meirelles ukazuje ludzką nieporadność, niemal kalectwo. Prostymi, surowymi obrazami przedstawia jak szybko człowiek potrafi zapomnieć o godności, jak łatwo obudzić w nim zwierzęce instynkty. Nie oszczędza widzowi obrazów poniżania i wykorzystywania ludzi – przez innych ludzi. Ukazuje jak człowiekowi blisko do hańby i jak łatwo się na nią godzi, jak brnie i pogrąża się w niemoralności, jak szybko zapomina o etyce. Pokazuje, że społeczne wymogi zrobione są z lichego materiału, który niezwykle łatwo zerwać.
Zaskakuje brak motywacji dla tych niegodnych cywilizowanego człowieka czynów. Jeżeli można i nie spotka mnie za to kara – zdaje się mówić reżyser – to czemu nie spróbować? Ludzie kierują się tylko instynktem, to nie przebiegli złodzieje, mający określony plan. To ludzie kierowani głupotą, rządzą władzy, rządzą zaspokajania swoich najbardziej podstawowych potrzeb. Są jak drapieżnik, który jakby nie wiedząc na co może sobie pozwolić z ofiarą, powoli sprawdza, zadając jej coraz dotkliwsze rany.
Marny to widok, ale bardzo wyrazisty i mocny. Pomimo całego pesymizmu dla ludzkiej kondycji, pomimo tego, że ludzie nie widzą tego, co powinni widzieć, że nie umieją patrzeć, wydźwięk filmu można odczytać jako umiarkowanie pozytywny, gdyż okazuje się, że jednak jest nadzieja. Może czara zła przepełniła się i ludzie zrozumieli co się liczy? Może dlatego symbolicznie tańczyli w deszczu i cieszyli się, uśmiechali, pozwolili, by krople wody ich obmyły?
Jednak czy ratunek jest dla wszystkich? Czy istnieje gwarancja, że choroba już się nie powtórzy? Czy da się odbudować to, co zostało zniszczone? Czy można wrócić do poprzedniego życia?
W pewnym momencie jeden z bohaterów łapie za rękę kobietę, mówi, że nie musi widzieć, że chce żeby była obok niego, a ona odwzajemnia uścisk. Może w takich gestach należałoby szukać przynajmniej niektórych odpowiedzi na wiele trudnych pytań jakie stawia przed nami film.

Link na IMDB
Filmeb - źródło zdjęć i opis filmu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz